Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie podkreśla, że na przełomie roku przybyło jedynie ok. 100 bezrobotnych.
-W najgorszych latach rejestrowało się nawet ponad tysiąc osób. Zobaczymy jak sytuacja będzie rozwijała się dalej, gdyż dochodzą do nas informacje o reorganizacjach w kwidzyńskich firmach. Mam jednak nadzieję, że nie będzie się to wiązało z utratą pracy przez niektóre osoby, a pracodawcy zagospodarują wszystkich swoich pracowników. Tym bardziej, że na rynku nie brakuje miejsc pracy i będzie ich później trudno odzyskać. Firmy obecnie walczą o pracowników – uważa Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie.
Profilowanie utrudnia pracę urzędu
Zdaniem szefa kwidzyńskiego urzędu pracy liczba osób bezrobotnych byłaby jeszcze mniejsza, gdyby zrezygnowano z niektórych przepisów, w tym dotyczących obowiązku tzw. profilowania. Osoby z pierwszego profilu to zwykle bezrobotni, którzy mają kwalifikacje i bardzo szybko znajdują nową pracę. Drugi profil obejmuje natomiast osoby bezrobotne wobec których urząd może stosować wszystkie dostępne formy aktywizacji zawodowej, w tym staże czy szkolenia.
-Niestety trzeci profil obejmuje osoby bezrobotne, którym jako urząd nie możemy zaproponować pracy. To dziwoląg prawny. Jeżeli ktoś będzie się rejestrował w naszym urzędzie kilka razy w roku to musimy powtarzać całą procedurę związaną z profilowaniem. To kilka tysięcy profilowań rocznie. Obecny wiceminister pracy i polityki społecznej zgadza się z nami już trzeci rok, że przepis trzeba zmienić, ale profilowanie nadal obowiązuje. Podobno od czerwca ma być zmiana tego zapisu, ale nie mam oficjalnych informacji na ten temat - twierdzi Jerzy Bartnicki.
Miesięcznie składanych jest 300-400 ofert pracy
Nowym zjawiskiem w statystyce dotyczącej bezrobocia jest rosnący odsetek kobiet.
-Po wprowadzeniu programu Rodzina 500+ zaczęliśmy analizować jego wpływ na rynek pracy. Okazało się, że różnica między liczbą bezrobotnych kobiet i mężczyzn przed wejściem w życie tego programu utrzymywała się na poziomie ok. 10 proc. Po wejściu programu w życie różnica wzrosła do 20 proc., a obecnie sięga już 30 proc. Wielu osobom po prostu nie opłaca się pracować. Ogółem bezrobotnych kobiet jest mniej, ale zmieniły się proporcje. Chociaż już wszyscy twierdzą, że program 500+ ma wpływ na rynek pracy, to ministerstwo tego nie dostrzega - podkreśla Jerzy Bartnicki.
Jak się okazuje ofert pracy w powiecie kwidzyńskim nie brakuje. W miesiącu jest ich od 300 do 400.
-Przekonujemy pracodawców, żeby składali oferty pracy, nawet jeśli w naszym urzędzie nie ma zarejestrowanych osób o określonych kwalifikacjach, gdyż z oferty mogą skorzystać osoby z powiatów sąsiednich. Uważam, że hamulcem rozwoju Kwidzyna jest brak mieszkań dla pracowników. Wiele osób przyjechałoby do pracy, gdyby miało gdzie zamieszkać. Może duże firmy powinny pomyśleć o budowie swoich mieszkań. Koszt wynajęcia mieszkania w Kwidzynie jest większy niż w Trójmieście, a to o czymś świadczy – mówi Jerzy Bartnicki.
Małe zainteresowanie stażami pracy
Okazuje się, że coraz większe problemy urząd pracy ma ze stażami.
-Mamy ogłoszony nabór ciągły, jednak występuje problem ze znalezieniem stażystów. Jeżeli już ktoś podpisze umowę, to szybko rezygnuje ze stażu ze względu na znalezienie pracy. Rzadko się zdarza, że wytrzymuje pół roku. Pieniądze na stażu nie są za duże, dlatego trudno się dziwić, że stażysta szuka lepiej płatnej pracy. Na stażu może otrzymać niecałe tysiąc złotych. Jest też grupa osób, które rozpoczynają staż i idą na zwolnienie lekarskie – twierdzi Jerzy Bartnicki.
Bezrobotnym proponowane są także szkolenia, ale nie jest to takie proste jak przed laty.
-Szkolenia robimy pod zapotrzebowanie pracodawców. O takie szkolenie może wystąpić także osoba bezrobotna, ale musi przedstawić dokument potwierdzający, że pracodawca deklaruje jej zatrudnienie po zakończeniu szkolenia. Wcześniej zdarzało się, że wysyłaliśmy na szkolenia, co wiązało się z przyznaniem diety, a osoba taka po jego zakończeniu nie podejmowała pracy – wyjaśnia Jerzy Bartnicki.
W powiecie może pracować ok. 2,5 tys. obcokrajowców
Nowym zadaniem urzędu pracy jest obsługa obcokrajowców.
-To kilka razy więcej czynności administracyjnych niż mieliśmy do tej pory. Na razie zarejestrowaliśmy ok. stu takich osób. Uważam, że będzie ich o wiele więcej, gdyż zgłoszeń dokonują pracodawcy, którzy muszą nauczyć się wypełniania odpowiednich dokumentów, a nie jest to takie proste. Nikt dokładnie nie wie ilu obcokrajowców pracuje w naszym powiecie. Przypuszczam, że jest to ok. 2,5 tys. osób. Trudno jest to oszacować, gdyż obcokrajowcy byli zatrudniani przez agencje pracy tymczasowej, których siedziby znajdują się w innych powiatach. Oficjalnie przez nasz urząd przeszło w ubiegłym rok 457 obcokrajowców. Dla porównania w tym roku w Gdańsku zarejestrowanych zostało już ok. 7 tys. obcokrajowców, którzy podjęli pracę – twierdzi Jerzy Bartnicki.
Warto dodać, że do pracy w powiecie kwidzyńskim przyjeżdżają obcokrajowcy z Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Armenii, a także z Rosji.
Napisz komentarz
Komentarze